wtorek, 24 marca 2009

Przyszłość Polski zależy od Ciebie


Foto: Tadeusz Zieliński
Na zdjęciu - Kol. Piotr Sławiński

Niewolnictwo

A kto chce być sługą, niechaj sobie żyje,
Niechaj sobie powróz okręca na szyję.
Nichaj swoją wolę na wieki okiełzna.
Pan niedaleko, niech do niego pełza...

Lecz kto chce być wolnym i prawe ma serce,
niech walczy, niech cierpi, choćby w poniewierce.
Niech ducha pokrzepi myślą o przyszłości
i czoła nie zniża w podłej służalczości.

kpt. Zdzisław Broński "Uskok"

Zastanawiasz się Polaku dlaczego płacisz najwyższe odsetki od kredytów w Europie? Dlaczego masz najdroższe rozmowy telefoniczne, najdroższą żywność ? Dlaczego 3,5 miliona Twoich rodaków w najbardziej produktywnym wieku pracuje w poniżeniu na dobrobyt innych krajów, rujnując przy tym własne rodziny. Dlaczego znikają ostanie zakłady przemysłowe a nie powstają nowe.

Jeśli chcesz wiedzieć? Przeczytaj!

Według ekonomistów amerykańskich ostatnie dzieje Polski są przypadkiem niespotykanym w historii ekonomii świata. 40-sto milionowe państwo oddało swoją gospodarkę i finanse (dobrowolnie, bez wojny) obcemu kapitałowi, głównie niemieckiemu.

Znany ekonomista amerykański prof. Poznański z Uniwersytetu Waszyngtońskiego przedstawia wyliczenia mówiące, że polskie banki i fabryki wycenione na 300 miliardów dolarów sprzedano za 7% ich wartości. Wyjaśnia przy tym, że nie tylko to jest ewenementem. Rzeczą jeszcze bardziej niezrozumiałą jest odsprzedanie 90% banków, 70% kluczowego przemysłu i handlu. Co pociąga za sobą utratę kontroli nad finansami i jest równoznaczne z utratą suwerenności. Za przykład może posłużyć prywatyzacja wysoce dochodowej cementowni Górażdże, której pakiet własnościowy sprzedano za 72 mln marek, a minister finansów Kołodko zwolnił nowych właścicieli z podatku dochodowego na kwotę 72 mln marek. Podobnie wygląda "sprzedaż" setek dobrych polskich zakładów i banków.

W dzisiejszym świecie jest rzeczą normalną odsprzedawanie poszczególnych fabryk czy banków, ale nie jest rzeczą normalną pozbywanie się całej gospodarki.

Niemcy, które najgłośniej krzyczą "globalizm" - w sposób bezpardonowy dbają o swoje interesy. Do bankowości dopuściły tylko 7% obcego kapitału, do przemysłu 17%. Budują rurociąg bałtycki wbrew logice ekonomicznej, którego jedynym celem jest szowinistyczny interes Niemiec skierowany przeciw Polsce.

Profesor Poznański pisze, iż to co się działo i dzieje w Polsce nie ma nic wspólnego z kapitalizmem. Gdyby w Polsce po upadku komunizmu chciano wprowadzić kapitalizm, to fabryki i banki oddano by całemu społeczeństwu w formie akcji, ponieważ były jego własnością. Polacy mogliby bez problemu odkupić akcje za kwoty o wiele wyższe niż zapłacili Niemcy i w ten sposób wytworzyć własną klasę średnią. Niestety, jedynym celem polskich elit (czyt. zdrajców), było zdegradować Polaków do roli najemników.

Każdy Polak powinien wiedzieć, że dzisiejsze elity to zamknięte środowisko wyobcowane ze społeczeństwa polskiego. Obecne elity zostały stworzone i usadowione przez Stalina w Polsce w miejsce inteligencji wymordowanej w latach 1939-1956. W większości są to ludzie obcy narodowo lub patriotycznie, obojętni-podatni na korupcję, dla których interes polski się nie liczy. Dla korzyści mogą służyć każdemu. Zdrajcy ci są dzisiaj autorytetami medialnymi i przekonują nas do przyjęcia Traktatu Lizbońskiego. Tylko, że tym razem chcą przehandlować nie fabryki, ale naszą wolność.

Zachodni kapitał, który miał wybudować fabryki i ściągnąć nowoczesne technologie "wycina jedynie konkurencję" – Cukrownia Lublin będzie zlikwidowana, gdyż byłą zbyt konkurencyjna dla zachodnich cukrowni.

W Polsce zachodni inwestorzy budują tylko supermarkety, które służą do wyprowadzania kapitału za naszą granicę i sami nazywają je "polskimi złotymi kurami". Dzięki ulgom podatkowym "polskiego rządu" i naszej naiwności robią fortuny, za które budują fabryki – tylko że w swoich krajach. Do tych fabryk wybudowanych z naszych pieniędzy jadą do pracy nasi rodzice, małżonkowie, dzieci i za coraz marniejsze pieniądze pracują często ponad siły. Emigracja zarobkowa dotknęła chyba większości polskich rodzin, więc każdy dobrze zna ten problem. Według ostatniego raportu Unii Europejskiej 25% polskich dzieci żyje w ubóstwie. Gdyby Polacy byli wierni hasłu "Polak kupuje polskie towary w polskich sklepach", to odczuwalibyśmy, że gospodarka się rozkręca, gdyż kapitał pozostawałby w kraju i byłby tu inwestowany.

Przyjmując jako punkt wyjścia rok 1989 – Polska powinna mieć dzisiaj jedną z najbardziej prężnych gospodarek w Europie. Jeśli porównamy, np. ostatnie 20 lat do osiągnięć 20-lecia międzywojennego, które dźwigając Polskę z ruin, zdołało wybudować południowy Centralny Okręg Przemysłowy, Gdynię i wiele fabryk, itp., to ostatnie 20 lat śmiało możemy nazwać stagnacją. Nawet w czasach komuny, mimo "czerwonej pijawki" budowano fabryki, drogi, zapewniano bezpłatną opiekę zdrowotną, bezpłatne szkolnictwo i pracę.

Dzisiaj jesteśmy najemnikami we własnym kraju, bo jedyną własnością, jaką posiadamy jest nasza praca. I tak mimo kilkuletniego wzrostu gospodarczego, nasze realne płace spadają. Przeciętna rodzina za art. spożywcze musi zapłacić ok. 23% więcej niż rok temu. Mimo, że ceny skupu płodów rolnych pozostają na tym samym poziomie od lat. Dzieje się tak ponieważ nadwyżka wypracowanego kapitału wypływa z Polski.

Mimo, że jesteśmy najbardziej zapracowanym narodem Europy, nie możemy pomnożyć majątku narodowego, bo zostaliśmy pozbawiani "ojcowizny". Możemy liczyć jedynie na premię w postaci samochodu lub mieszkania na raty - do końca życia.

Likwidacja narodowego kapitału postawiła Polskę w sytuacji gorszej niż kiedykolwiek. Podczas zaborów Polacy byli rugowani, wywłaszczani, ale aby dokonać tego co jest dzisiaj zaborcy potrzebowaliby jeszcze 100 lat. Jak bezmierny musi być cynizm tych, którzy mając władzę manipulują zbiorową świadomością po to, aby dokończyć żałosne dzieło rozdrapywania polskiego kapitału, czyli pełnej likwidacji polskości. Taka degradacja kraju nie byłaby możliwa bez dezinformacji medialnej (nie mylić z kłamstwem czy propagandą). Praktycznie całe media w Polsce są w rękach ludzi służących interesom obcych państw i korporacji, widzących Polaków jako siłę roboczą i
rynek zbytu.

Skutecznie manipulują naszą świadomością, przenikając do naszych dusz. Sprawiają, że chcemy tego co nasi wrogowie. Ten miękki totalitaryzm manipulujący świadomością pozbawia nas wolności skuteczniej niż okupacja. Nie myślimy sami – przyjmujemy zwulgaryzowany obraz rzeczywistości medialnej. Antypolscy rządcy mediów, kierując się dogmatem "wolności słowa" odbierają i znieważają wolność innych. Krzycząc "tolerancja" nie tolerują ludzi o odmiennych poglądach. Wyszydzając patriotyzm polski, tolerują szowinizm żydowski i niemiecki.

Do osiągnięcia celu media stosują kilka sprawdzonych już przez KGB technik. Oto niektóre z nich:

Pierwsza technika – "słowa" – polega na tym, iż jeśli jakiś człowiek lub organizacja zaczyna ukazywać prawdę, np. o stosunkach polsko-niemieckich, to od razu nazywa się go oszołomem, ma zamknięty dostęp do prasy i telewizji, jest bojkotowany przez "elity".

Druga technika – "powtarzanie" – polega na powtarzaniu jakieś kłamliwej tezy w każdych wiadomościach radiowych i telewizyjnych, nieraz tysiące razy, aż trafia do podświadomości nawet obojętnego słuchacza, np. "Polska jest źle postrzegana na zachodzie", "Polska jest krajem nietolerancyjnym" itp.

Trzecia technika – "hałas" – zapewne każdy z nas obserwował dyskusje, z których nic nie wynikało, które nic nie wnosiły. Ludzie prowadzący te dysputy, to dobrze opłacani fachowcy od wypełniania naszych głów rzeczami nieistotnymi, aby odwrócić odwagę od tego co się dzieje w kraju. Taki poddany zastępczy temat żyje kilka dni lub tygodni. Staje się tematem rozmów prowadzonych w pracy, w kręgu znajomych i rodziny.

Czwarta technika – "triki", np. dziennikarz pyta przybyłego do USA Jana Pawła II o stosunek do domów publicznych. – "To one u was są?"- dziwi się papież. Następnego dnia media doniosły, że papież interesuje się głównie tym, czy w Ameryce są domy publiczne.
Pamiętajmy, że "dezinformacja to przeinaczanie".

Wszyscy pamiętamy rewelacje "naszych" i europejskich mediów "Polak zabił Belga". Po protestach Polonii belgijskiej, dziennikarze bardzo niechętnie zaczęli dodawać, iż zabójcą był Cygan urodzony w Polsce.

Jak bronić się przed manipulacją?

Wyłączmy telewizor chociaż na 2 tygodnie, odstawmy polskojęzyczne dzienniki – a zdrowy rozsądek sam powróci. Trzeba szanować wartości narodowe, czerpać z polskie literatury klasycznej, mieć dystans do nowomody. W głowie należy zawsze mieć interes własny, swoich dzieci i narodu. Pytać siebie jaki jest interes tego, który do nas mówi lub interes jego patrona. Czy możemy wyobrazić sobie Niemca, którego codzienną gazetą jest "Nasz Dziennik" czy "Gazeta Polska" – raczej nie. Polak natomiast kształtuje swoją opinię na wrogich Polsce dziennikach, będących organami zachodniego lewactwa.

Media w sposób zakamuflowany powielają obraz Polaka stworzony jeszcze przez naszych zaborców – Polaka leniwego, nietolerancyjnego i pijanego. Pomaga im w tym niestety część historyków. A prawda jest taka, że Polska była azylem dla wszystkich prześladowanych mniejszości z innych krajów. W Polsce znajdowali schronienie Żydzi, innowiercy, wolnomyśliciele – tu mogli bezpiecznie żyć i drukować.

Król w Polsce był strażnikiem praw człowieka, a nie tyranem jak w całej Europie. Polska odegrała prekursorską rolę w kształtowaniu wzorców demokratycznych. Sposób wybierania władz w XVI-wiecznej Polsce Anglia osiągnęła dopiero w XIX w. Pierwsza dobrowolna federacja Polski i Litwy wyprzedza o 200 lat powstanie Unii Stanów Zjednoczonych. Polacy częściej niż inne narody śpieszyli z pomocą (Warna, Wiedeń) – nieraz bezinteresownie stawiając prymat moralności nad polityką. Jesteśmy jednym z niewielu narodów pozbawionych ducha ciemiężenia. Jeśli chodzi o lenistwo czy brak kultury - tak chętnie nam do niedawna przypisywane - to wystarczy zasięgnąć opinii Polaków pracujących na zachodzie, aby pozbyć się wszelkich kompleksów. Takie narody, jak Niemcy, Anglicy, Francuzi – tylko jedną cechą górują nad Polakami: interes narodowy stawiają zawsze na pierwszym miejscu.

Dzisiaj sąsiedzi Polski prowadzą świadomą politykę historyczną. Wspierają ją zarówno swoim autorytetem, jak i środkami materialnymi – tak, aby historia służyła pilnowaniu ich własnych interesów. Wskutek tych działań powstaje nowa historia Europy, w której to my Polacy wymordowaliśmy Żydów przy pomocy niezidentyfikowanych nazistów, a potem skrzywdzili wysiedleniami Niemców. Brak jakiejkolwiek reakcji "naszego rządu" na takie interpretacje historii jest traktowane przez świat jako jej akceptacja. Tak więc skoro jesteśmy sprawcami tylu zbrodni, winniśmy zadośćuczynić naszym ofiarom. Taka jest zimna logika tego, co się dzieje. Historia staje się narzędziem roszczeń majątkowych wysuwanych dzisiaj wobec Polski. Oburzające jest to, że np. za "kłamstwo oświęcimskie" można trafić do więzienia, natomiast każdy całkowicie bezpiecznie może głosić najobrzydliwsze kłamstwa na temat Polski i Polaków – Donald Tusk podczas ostatniej wizyty w USA na spotkaniu z Żydami, oświadczył iż jeszcze w tym roku sejm uchwali ustawę, dzięki której Żydzi odzyskają majątki (znowu zostaną podwyższone nasze podatki).

Mamy płacić za to co zniszczyli i zrabowali Niemcy i komuniści. Nikt nawet nie wspomina, że Polska odniosła największe straty z powodu II wojny światowej. Nasze straty materialne sięgają 30% strat wszystkich krajów walczących przeciwko Niemcom, oprócz ZSRR. Straty ludności - ponad 6 milionów zabitych – stanowią najwyższy odsetek w stosunku do liczby ludności. Za to wszystko nie otrzymaliśmy nic, bo Stalin w naszym imieniu zrzekł się Planu Marshala i reparacji wojennych.

To wszystko co dziś się dzieje z Polską wynika z zaniku patriotyzmu. Kosmopolityzm, tolerancja to fałszywe hasła, których zadaniem jest niszczenie poczucia narodowego. Dzięki temu ekspansywne państwa, będące siedzibami zarządów korporacji, podporządkowują sobie gospodarczo i politycznie inne kraje. Rosja Radziecka opanowywała świat krzycząc "pokój i wolność", ale naprawdę dawała wojnę i zniewolenie. Polacy nie dajcie się zwieść hasłom kosmopolityzmu – przecież, aby być prawdziwym obywatelem świata trzeba najpierw nauczyć się kochać samego siebie, bliskich i swoją ojczyzną.

Siła Polaków tkwi w tradycji i w tym, co polskie. Kultura narodowa polska może się rozwijać i przyciągać do siebie swoich i obcych tylko pod warunkiem utrzymania swojej specyfiki. Wiedzieć o tym powinni polscy twórcy kultury, którzy lekceważąc to co własne, prowadzą do masowej produkcji tandety i naśladownictwa. Bezkrytyczne zapatrzenie inteligencji na świat zachodni jest czymś bardzo małym, zachowujemy się jak typowy kraj postkolonialny. Jest to tym bardziej niezrozumiałe, że naśladujemy kulturę i idee, które zabrnęły w ślepą uliczką pustki duchowej i konsumpcjonizmu.

Polacy muszą zdać sobie sprawę, że członkostwo w Unii Europejskiej niczego nie gwarantuje i dorównanie krajom wysoko rozwiniętym będzie możliwe jeśli wytworzymy potęgę duchową narodu – a potęga duchowa narodu jest to czynna opinia umiejąca przeciwstawić się każdej propagandzie, każdemu terrorowi moralnemu. Trzeba rzeczy nazywać po imieniu – zboczeńców nazywać zboczeńcami, zdrajców - zdrajcami.

Prawdziwą moc ma opinia ludzi nie wahających się w sądzie o tym co dobre a co złe. Ludzie bez dogmatu są zawsze słabi wobec bezczelnego zła. Podobnie jak każdy człowiek, tak i każdy naród ma coś do zaoferowania. Polska ma etyką opartą na kategorycznych nakazach sumienia – a nakazy sumienia płyną jedynie z żywej wiary religijnej - z pewności niepodlegającej dyskusji, że porządek moralny świata ustanowiony jest przez Boga i że żadne powodzenie w życiu doczesnym nie uchroni nas od odpowiedzialności w życiu wiecznym za naruszenie tego moralnego porządku.

- Prawdziwy Polak (patriota) kocha swoją ojczyznę,
- Nie ma kompleksu bycia Polakiem,
- Przedkłada cele ważne dla ojczyzny nad własne,
- Nie mówi źle o Polsce,
- Kocha tradycję,
- Nie znosi chamstwa,
- Nie działa na szkodę innego człowieka,
- Stawia wysoko wartości swojego kraju jednocześnie szanując kulturę i suwerenność innych narodów,
- Patriota od szowinisty odróżnia się otwartością na inne narody,
- Patriota uważa faszyzm, komunizm, rasizm, socjalizm za ideologie obce naturze człowieka.

Rozwija cnoty narodowe:

- ambicję historyczną i silne poczucie honoru narodowego,
- dba o zachowanie narodowej samodzielności (państwowej, cywilnej i gospodarczej),
- dba o solidarność narodową, tzn. odczuwanie przez zamożnych potrzeb biedniejszych,
- dba o praworządność.

Dlaczego warto być patriotą? Dlatego, że bycie patriotą to bycie porządnym człowiekiem. Poza tym w krajach, gdzie patriotyzm jest powodem do dumy żyje się lepiej. Im więcej nieskrywanego patriotyzmu tym więcej bogactwa, mniej biedy, więcej praworządności, a mniej korupcji.

Zajmowanie się Polską nie jest czymś złym. To obowiązek Polaków myślących. Politykę obrzydzają ci, którzy chcą kierować innymi jak bezwolnym tłumem i boją się inicjatywy ludzi mądrych.

Polacy od zawsze marzyli o pełnej integracji z krajami Europy. Tego też chcieli ojcowie Wspólnoty Europejskiej w traktacie rzymskim z 1957 r. Byli to ludzie wielkich idei natchnieni Biblią. Niestety w latach 80-tych w Europie Zach. Zaczęły dochodzić do władzy nowe siły: masoni, homoseksualiści i wszelkiej maści socjaliści. W 1991 r. w Maastricht ustanowili nową Unię Europejską – ateistyczną, wrogą człowiekowi, z potężną machiną biurokratyczną. Ludzie ci zamarzyli o imperium europejskim pod przewodnictwem Niemiec. Rola Polski w tym tworze miałaby się ograniczyć jedynie do dostarczania taniej siły roboczej. Dzisiejsza unia i jej twórcy nie mają nic wspólnego z ideałami dawnej Wspólnoty Europejskiej, z którą wiązaliśmy tyle nadziei. Zamiast wspólnoty narodów, ojczyzn, kultur natrafiliśmy na zimne brutalne imperium myślące o zaspokojeniu potrzeb (czasem zboczeń) swojej kasty. Ukoronowaniem tego tworu fałszywych ideologów miała być eurokonstytucja.

W 2006 r. odbyły się pierwsze referenda we Francji i Holandii. Francuzi i Holendrzy odrzucili eurokonstytucję. Mimo, że uchodzą za narody postępowe, zapisy konstytucji były dla nich szokujące. Elity europejskie przeraził ten fakt i wpadły na pomysł, aby zmienić nazwę "konstytucja" na "traktat" i już tylko przy pomocy swoich parlamentów - ratyfikować go. Zaczęto gorączkowe przygotowania. We Francji prezydent Sarkozy zniósł instytucję referendum. W Polsce pan Donald Tusk będący jeszcze w opozycji został na wezwany rozmowę przez prezydenta. Wynikiem tego premier Jarosław Kaczyński rozbił koalicję i doprowadził do wcześniejszych wyborów, które
oczyściły sejm z przeciwników traktatu.

Przywódcy PiS pokazali swoje prawdziwe oblicze. Dzisiaj dalej się odsłaniają, głosując przeciw ulgom podatkowym na dzieci, przeciwko poprawkom w ochronie życia i za ratyfikacją traktatu.

Polacy, odrzućcie traktat, który oprócz wszelkiego rodzaju ograniczeń i biurokratycznego zniewolenia nic Wam nie da.

Polacy, apelujemy do Was o wzajemną życzliwość. Ze szczególną prośba zwracamy się do kadry urzędniczej. Nie upodabniajcie się do rosyjskich urzędników z czasów zaborów. Nie egzekwujcie w sposób ślepy wszystkich wytycznych Brukseli. Polacy i tak są ponad miarę udręczeni wszelkiego rodzaju obciążeniami i pracą. Ci, którzy nakładają na nas te ciężary sami się do nas nie stosują. Jako przykład tego może posłużyć niedawna wizyta grupy rolników polskich zaproszonych przez europosłów, aby zobaczyli jak funkcjonują wzorowe gospodarstwa w Belgii. Do swego 70 ha gospodarstwa zaprosił ich radny tamtejszej społeczności. To wzorowe gospodarstwo nie spełniało ani jednego z wymogów stawianych polskim rolnikom. Nie spełniało żadnych warunków sanitarno- weterynaryjnych. Nikt ich zresztą tam nie sprawdza. Zwierzęta nie muszą mieć żadnych paszportów, rolnik nie musi składać wniosków o dopłaty, nikt nie kontroluje go pod względem obszarowym ani zasiewów. Korzysta z wielu ulg finansowych. Natomiast to, co brukselskie dyrektywy wyprawiają z naszymi rolnikami można jedynie porównać do aparthaidu lub niemieckiego rugowania. Przykład ten można odnieść do całej gospodarki. Zagraniczne przedsiębiorstwa mogą liczyć na przeróżne ulgi i udogodnienia, choćby przynosiły szkodę naszym zakładom i całemu państwu, a rodzimy przedsiębiorca tonie w gąszczu biurokratycznych przepisów i traktowany jest przez urzędników jak potencjalny przestępca. A przecież urzędnicy są naszymi pracownikami, zatrudnionymi w naszym imieniu przez państwo i opłacanymi z naszych podatków.

W Niemczech urzędy skupiają cały swój wysiłek na wszelkiego rodzaju pomocy firmom. Nieraz w ciągu roku firmę odwiedza kilkunastu urzędników, którzy doradzają, informują tak że człowiek o przeciętnych zdolnościach jest w stanie prowadzić przedsiębiorstwo.

W Polsce urzędy całą energię skupiają na niszczeniu firm ciągłymi kontrolami, karami z byle powodu i zmieniającymi się ciągle przepisami.

Polacy, nawet niewielkie nasze zaangażowanie wystarczy, abyśmy mieli pracę – pracę w Polsce za godziwą zapłatę, podatki i ceny były adekwatne do naszych zarobków, aby zaczęto budować zakłady, dzięki którym będziemy żyć na normalnym poziomie. Przyłączcie się do nas lub twórzcie własne organizacje i ruchy. Nie zgadzajmy się, aby inni żyli naszym kosztem.

Wystarczy jeden człowiek, ale pełen żarliwości,
aby zreformować całe społeczeństwo.
św. Jan Chryzostom.

W imieniu Ligi Obrony Suwerenności
Przedstawicielstwo na Region Lublin

Piotr Sławiński
tel. 0-691-561-014
e-mail: pm9los@o2.pl