poniedziałek, 14 grudnia 2009

Jeszcze Polacy czy już motłoch?

Jeszcze Polacy czy już motłoch?

W "Boskiej komedii" będącej wędrówką przez Piekło, Czyściec oraz Niebo tuż za piekielnymi bramami z napisem "Ty który wchodzisz, żegnaj się z nadzieją" Dante spotyka aniołów, którzy chcieli być neutralni w walce jaką stoczył św. Michał Archanioł wraz ze swym wojskiem przeciwko zbuntowanym aniołom i Lucyferowi. Są pomiędzy nimi również niezliczone rzesze dusz mizernych. To wszyscy Ci którzy za życia byli gnuśni i letni, ani zimni ani gorący, ich życie spełzło na niczym. Na ziemi kierowali się lękiem i rezygnowali z powierzonych im przez Opatrzność zadań. Świat o nich zapomniał, Niebo ich nie chce, a Piekło trzyma w przedsionku. W miejscu swej wiecznej kary skazani są na podążanie w ich szaleńczym pędzie za nieokreślonym proporcem, bo ich celem za życia był "święty spokój". Biegną więc teraz za nieznanym transparentem, bez odpoczynku kąsani są przez muchy i osy, a ich krew i łzy tworzą rozległe bagno z podłym robactwem. Tak cierpią w wieczności Ci, którzy za życia byli pasywni. Autor "Boskiej komedii" ma dla nich tylko pogardę, która wyraża się w słowach przewodnika Wergiliusza "Nie mówmy o nich, popatrz i pójdź dalej".

Dzisiaj przez swoją bierność Polacy trwonią to, co za cenę krwi zdobywały całe pokolenia. Rzesze katolików zaszyte w cieple własnych pieleszy skazują swoje dzieci na powolną demoralizację przez zateizowane media i kulturę. Normą staje się codzienne wyszydzanie katolicyzmu. Niedziela staje dniem powszednim. Amerykańska skandalistka w wywiadzie poprzedzającym swój koncert w święto Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny stwierdza, że nie ma miejsca dla dwóch królowych w tym kraju. Głosowanie na partie jawnie popierające aborcje nie budzi dylematów moralnych. Demoralizacja zyskuje raczej poklask rodziców. Jakże częstym widokiem staje się mama dumnie oprowadzająca swą wyrośniętą pociechę z odsłoniętym brzuchem. Jak bezmyślne stado zwierząt konsumpcyjnych idą Polacy za wzorcami, które doprowadziły Zachód do ruiny moralnej. Tak ważne wydarzenie historyczne jak utrata niepodległości przez nasz kraj na rzecz superpaństwa pod egidą Niemiec też nie zmąciło "spokoju" Polaków.

Ilu katolików zadaje sobie pytanie: Czy godzi się, aby katolicki naród uczestniczył i wspierał budowę imperium wrogo nastawionego do Boga, katolicyzmu, rodziny i narodu? Kto wzorem kard. Wyszyńskiego oświadczy, że: "Rzeczy Bożych na ołtarzach Cezara składać nam nie wolno". Dzisiaj, aby zmieniać rzeczywistość nie musimy "wyrywać bruku" co nie znaczy, że mamy ulegać perfidii masońskiej, która całą aktywność katolików chce ograniczyć do modlitwy. Pan Jezus przewracający kramy i batem przepędzający przekupniów to także nasz Bóg. Słowa "Gorliwość o Twój dom pożera mnie" ukazują postawę świętego gniewu oraz gotowość obrony imienia Boga. Ten wzór Zbawiciela, który ożywiał przez wieki cywilizację łacińską winien być również dzisiaj przyczynkiem naszych działań. Należy wyrwać się z wirtualnego świata mediów, samemu zacząć kształtować rzeczywistość, a także czynnie wpływać na to co nas otacza. Bezkompromisowo dbać o moralność młodzieży i pamiętać, że prawo Boże ważniejsze jest od prawa stanowionego.

Św. Pius X mówił: "Ciężko grzeszy ten, kto bez walki oddaje pole szatanowi". Obecnie ludzie za wszelką cenę chcą zapomnieć o swoim pochodzeniu i przeznaczeniu. Człowiek, istota stworzona przez Boga mówi dziś do swego Stwórcy: "Masz prawo do tego i tego, i nic więcej - króluj sobie w sercach, kościołach, ale nie na ulicy, nie w społeczeństwie, nie w prawach". Stworzenie różniące się od zwierząt jedynie rozumem wyznacza wszechmogącemu Bogu granice. Cóż za pycha! "Bo w nim zostało wszystko stworzone, to co w niebiosach i to co na ziemi, byty widzialne i niewidzialne, czy Trony, czy Panowania, czy Zwierzchności, czy Władze. Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone. On jest przed wszystkim i wszystko ma w Nim istnienie". Z Boskości Jezusa wynika jego Królowanie a zwłaszcza królowanie nad społeczeństwami. Dlatego życie społeczne oraz prawa świeckie powinny być poddane prawu Pana Jezusa Chrystusa. Chrześcijaństwo jest niczym innym, jak wcielaniem w życie zasad Ewangelii. Królestwo Pana Jezusa mamy zaprowadzać tu i teraz, a nie na końcu świata jak chcą tego "liberalni katolicy".

Jakże wielu ludzi umiera codziennie w grzechach ciężkich tylko dlatego, że zdemoralizowało ich zepsute życie społeczne i wypaczone prawo. Dla nich koniec świata już nastąpił. W rzeczywistości zdominowanej przez wrogów Boga i Polski, rękę wyciąga do nas sam Jezus Chrystus zwracając się do Rozalii Celakównej - "Moje dziecko! Za grzechy i zbrodnie popełnione przez ludzkość na całym świecie ześle Pan Bóg straszną karę. Sprawiedliwość Boża nie może dłużej znieść tych występków. Ostoją się tylko te państwa, w których będzie Chrystus królował". Jeśli więc Polska chce ocalić siebie, trzeba dokonać uroczystego i rzeczywistego Aktu Intronizacji Jezusa Chrystusa. Muszą go dokonać w sposób uroczysty władze duchowne i świeckie wraz z narodem. W następstwie za przykładem Polski pójdą inne kraje. Od dokonania tego aktu zależy ocalenie od zagłady, która nadchodzi na cały świat.

Lubelska Inicjatywa na rzecz
Intronizacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski
Piotr Sławiński
0-691-561-014